Mam anoreksję

Czy mam anoreksję? Nigdy!

I całkowicie zgadzam się zamiast iść na spotkanie neofitsal'nyy dietetyka, matka zaciągnęła mnie do nieformalnego spotkania z dietetykiem, matka zaciągnęła mnie siłą do szpitala. Jako pacjent. Do dietetyka, endokrynologa.

"Nie chcę tam iść."

"Zaczekaj, popatrz na tego lekarza, jeszcze go nie widziałeś."

"Ostrzegam cię, to jest pierwszy i ostatni raz."

"On może ci pomóc..."

- Tak, dlaczego? Jeśli tylko powie mi, co jeść, odejdę natychmiast. Po pierwsze, dlaczego mnie tam zabierasz? Jeśli jestem chory, chcę się wyleczyć. Po drugie, nie jestem chory, jestem na diecie - to wszystko. Ja sam doskonale kontroluję, nie potrzebuję lekarza, nie powie mi nic ciekawego!

Jestem nerwowy, niepokój, jestem w histerię i nie chce tam iść, chcę, żebyś zostawił mnie w spokoju, chcę, ja nie molestował. Drżę jak liść osiki, przemoczony, ręce pocą się. Po gniewu pojawia się strach i upokorzenie. Moja wolność została ponownie naruszona, a tym razem poważnie. Nie mogę uciec, jestem nieletni. Mam tego dość. Masz dość zgody. Cały czas to samo: „Justine, zrób to”, „Justine nie rób tego”, „Justine - przenosi się do piwnicy, wy - starsze, trzeba ustąpić swego pokoju”, „Justine, jesz«»Justine, jesteś niczym zjadłem " Justine, jesteś chora. "

Jesteśmy zmuszeni czekać półtorej godziny w szklanym pokoju. Tracę czas - to nie do zniesienia. Tak, dla kogo bierze siebie, tego lekarza? W końcu nadchodzi. Widzę go przez szybę: jest mały, z siwieniem, jego spojrzenie nie wzbudza zaufania. Mam czternaście lat! Mimo że jestem "piórem", wchodzę do biura, gotów do bitwy.

Pokazuje mi duże czarne skórzane krzesło i siada przy biurku.

"Cóż, co chcesz mi powiedzieć?"

"Nie mam ci nic do powiedzenia, to nie ja chciałem pójść do ciebie..."

Nie trzeba chyba tego mówić.

"Jeśli chcesz odejść, odejdź."

"Mylę się, ale naprawdę nie mam nic do powiedzenia, wydaje mi się, że wszystko jest w porządku ze mną." Potrzebuję tylko informacji, aby wyżywić moje ciało, moje odżywianie najwyraźniej nie wystarczy.

Mama siedzi obok mnie i ze łzami w oczach przerywa mi. Wydaje wszystko: od listopada wszystko jest złe. Jestem ciągle w depresyjnym nastroju, mam pomysły naprawione, kompulsywne zaburzenia, obsesyjne warunki, przerażające całą rodzinę. Mówi wszystko szczegółowo. Następnie wyjaśnia profesorowi, że chcę zbyt mocno stracić na wadze i nie mogę kontynuować tej drogi, bo inaczej będę musiał być hospitalizowany.

Chcę ją ugryźć, potrząsam głową i wzruszam ramionami.

Profesor zwraca się do mnie.

"Po tym, co usłyszałem, muszę z przykrością poinformować cię, Justine, że cierpisz na anoreksję psychiczną."

Bez słowa opróżniłem paczkę jednorazowych chusteczek do nosa. Nienawidzę tego człowieka, który rzuca tak straszliwe oskarżenie na moją twarz. To jest pierwsze uderzenie. Nie słyszę słowa "anoreksja". Czytałem w gazecie lub widział w każdej filmowej opowieści o najwyższym modelu, młodej kobiety, która stawia go palce głęboko w ustach, aby wywoływać wymiotów i nie przytyje. Ale nie chodzi o mnie. Nazywanie mnie anorektyczką to zrównanie tej okropnej kobiety.

Wychodzę ze szpitala jeszcze we łzach. Płaczę cały wieczór. To tylko zdanie - wydaje mi się, że termin medyczny jest dla mnie tak niejednoznaczny. Nie wierzę w to. Dlaczego "umysłowy"? Nie jestem szalony. Zachowałem się źle z moją matką i okazałem nieuprzejmość. Zwykle tego nie robię, tylko irytowała mnie jej nudna opowieść o moich tak zwanych obsesjach.

Wracam do domu z przypomnieniem, która wyjaśnia, jak ważyć jedzenie, a na liście, co mam jest - Ile gramów warzyw, produktów mlecznych, jogurtów, ile gramów chleba, ryb - i picia (przynajmniej dwie szklanki wody dziennie), ale nigdy nie piję niczego, boję się, że moje nogi pójdą źle. Jednak dzisiaj, poniedziałek dwunasty w kwietniu 2004 roku, przed wizytą u lekarza, wypiłam tyle wody, ile mogłem, aby waga lekarz pokazał postać bardziej. Dziecięca sztuczka, iluzoryczne kłamstwo. Nienawidzę tego człowieka, który powiedział mi z ironią, jak pięcioletnie dziecko:

"Jeśli mademoiselle chce mnie znowu odwiedzić, to mi się spodoba." Mam nadzieję, że przy następnej wizycie przybierze na wadze i spróbuje zjeść w ilościach niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania organizmu.

Następne spotkanie za dwa i pół miesiąca. To wszystko, cześć, to koniec. Muszę zważyć całe jedzenie i spalić kalorie dla przyjemności wszystkich wokół mnie. A kto robi cokolwiek dla mojej przyjemności? Kto mnie słucha? Dlaczego uniemożliwiają mi utratę wagi tak, jak chcę, tak jak popełniam zbrodnię? Wsadzili mnie w kąt! Jestem złą dziewczyną, która robi to, co jest w mojej głowie! Dziewczyna, która bez szacunku rozmawia z matką!

To dziwne, myślałem, że po szpitalu moi rodzice zrobią mi przerwę. Czekałem na komentarze dotyczące mojego zachowania u lekarza, ale są one czułe ze mną jak nigdy dotąd.

- Mój Juju, pomożemy ci. Pokonamy tę chorobę razem z tobą.

Wszystko razem ze mną? Mówią, że mój powrót do zdrowia zaczyna się i nie czuję się źle.

Nie odpowiadam, płaczę. U mnie, ledwie łzy płyną gradem, a ja używam odrobiny matczynej czułości, dla mnie, więc jest mocna i przez długi czas nie wystarczała. Moja matka kocha swoje dzieci, ale jest skąpa na pocałunki, których potrzebuję w nieograniczonych ilościach. Często mnie odpycha, nazywa mnie czepliwym... Taki temperament, czułość nie jest jej główną zaletą. A teraz ona obejmuje mnie i pociesza, a ja cieszę się rzadkim szczęściem.

Wygląda na to, że cała rodzina zdecydowała, że ​​szok wywołany nieoczekiwaną konsultacją powróci mnie do systemu, innymi słowy, na bezpośrednią drogę do rodzinnych posiłków.

Pogodzili się z ideą "choroby". Biedna Justine jest chora, lekarz to potwierdził, musimy jej pomóc odzyskać zdrowie.

Co do mnie, słyszałem definicję tak zwanej choroby, ale tylko. Nadal się z nim nie zgadzam. Wieczorem jem prawidłowo, bo czuję się zmotywowany, jak się czujesz zmotywowany, zaczynasz dietę. Być może, aby złagodzić napięcia, dać przyjemność krewnym, aby zostawili mnie w spokoju. Ale następnego ranka wszystko zaczyna się od nowa, znowu nic nie jem. Nawet nie ważę się po wczorajszym obiedzie - tak bardzo się boję, że przytyłem. We wtorek jestem przekonany, że moja waga się nie zmieniła. Postać powinna mnie uspokoić, ale zamiast tego denerwuje mnie. Zgodnie z moim programem, ta sama waga jak dzień wcześniej jest niedopuszczalna, muszę stracić co najmniej dwieście gramów dziennie.

I nie było jedzenia rano, jem jogurt na obiad i nieco więcej - w godzinach wieczornych z powodu obecności matki. I nic... Nie tracę ani jednego grama. I zdarzyło mi się stracić kilogram przez czterdzieści osiem godzin. Wcześniej, podczas „Miss olidu” Nie jestem zaangażowany w sport, ale teraz, oprócz diety, ja decyduję, aby zapisać się do klubu tanecznego i po prostu puścić w tańcu współczesnym.

Jest to kuracyjny kurs, który jednocześnie promuje utratę wagi i przyjemność.

Uwielbiam tańczyć, czuję się świetnie podczas tańca, nawet jeśli ważę więcej niż moje obecne pięćdziesiąt osiem kilogramów. Jestem prawie pewien, że teraz zrzucę ten cholerny kilogram.

Dietę rozpocząłem w połowie listopada, ważąc siedemdziesiąt sześć kilogramów. Za dwa tygodnie nie myślałem o niczym, oprócz mojego wyglądu. Pamiętam spotkanie klubu rowerowego mojego ojca. Byłem w nowych dżinsach i wydawało mi się, że jestem za gruby. Tuż przed mną stały ciasta, nie dotykałem ich. Przez dwa tygodnie straciłem cztery kilogramy. Potem kolejne cztery kilo w ciągu najbliższych dwóch tygodni. Z dumą ogłosiłem to moim rodzicom: sześćdziesiąt osiem kilogramów! Aż do tego momentu nikt mi nie przeszkadzał w zawartości mojego talerza. Dieta była w porządku. W kwietniu ważyłem już pięćdziesiąt osiem kilogramów. Dla mojego rozwoju było prawie nienaganne... Ale tylko prawie.

Dwa i pół miesiąca po mojej pierwszej wizycie u profesora osiągnąłem pięćdziesiąt cztery kilogramy i wpadłem w panikę. Jestem z siebie zadowolony, osiągnąłem to, co chciałem, ale nagle mam okropną myśl: "A jeśli nie mogę przestać?" - i natychmiast ją odwiozę. Chcę ważyć pięćdziesiąt kilogramów, a ja osiągnę tę wagę!

Za każdym razem, gdy idę do szpitala, płaczę. Nie rozumiem mojego szczęścia: moi rodzice znaleźli dla mnie bardzo znanego profesora z Paryża. Ale dla mnie to piekło. Profesor prowokuje mnie i dręczy:

"Jaka brzydka jesteś, Justine, przekonaj się sama: skóra i kości". To okropne. Tylko żywy szkielet. Myślisz, że będziesz tak długo? Uważaj, na zewnątrz jest wietrznie, zabierze cię...

Traktuje mnie jak nieostrożnego ucznia, który nie jest w stanie słuchać i rozumieć. Nie odpowiadam na nic, ale martwię się o siebie: "Nienawidzę cię! Nie prosiłem cię o nic. Nie kochasz mnie, ale sam cię nie kocham! "Ach, gdybym miał siłę krzyczeć, głośno buntować się! Ale Justine jest trochę posłuszną dziewczyną, ona nie odważy się spierać. A walka pozostaje wewnętrzna. Tylko łzy płyną w znaku milczącego protestu.

Ale wychodząc od lekarza, chcę coś zrobić. Ale co? Czy jest tam? Nie mogę tego zrobić. Lekarz mówi, że wydostanie się z sytuacji jest skalą: ważenie i ważenie żywności przez cały czas, aby upewnić się, że "dawka" jest taka, jaka powinna być. Ważę kiełbasę. Ona mnie denerwuje, ta rzecz jest tłusta. Jest ciężki, kiełbasa. I już wkrótce nic nie ważę. Tylko ważę siebie. Zawsze boję się ważyć więcej niż dzień wcześniej.

A on, ta osoba, z którą walczę, chce tego właśnie. On chce, że dzień po dniu stopniowo pływam z tłuszczem. Nie wydaje mi się chuda, ale normalna. Myślę, że stało się pięknym kwiatem, nie mam już trądziku, zniknęły wraz z kilogramami! Jestem chudy, wysoki, nie mam grama tłuszczu. Ale z jakiegoś powodu, zamiast skakać z radości, umieram z udręki. Przy okazji wygrałem zakład. Rodzice nie wierzyli, że ich gruby Justine dotrzyma słowa.

Wcześniej, podobnie jak wszystkie dziewczęta, interesowały mnie ubrania, zwłaszcza w okresie 60 kilogramów, kiedy czułem się tak dobrze. Teraz wygląd nie ma dla mnie znaczenia. I dlaczego kupujesz teraz ubrania, kiedy tracę wagę? Lepiej poczekać, aż masa się ustabilizuje.

Od pewnego czasu nakładam luźne rzeczy, aby ukryć swoją figurę - przedmiot komentarzy lub dezaprobaty. Szerokie swetry, szerokie spodnie... Tak, niczego nie chcę. Włóż do mnie torbę ziemniaków, nie będę się sprzeciwiał. To, czego chcę, to kontrolować moje ciało raz na zawsze. Ale jednocześnie odczuwam udrękę, poczucie winy. Jestem winny, że inni cierpią, płaczą i kłócą się.

Wcześniej zawsze byłam wzorową dziewczyną, pierwszą we wszystkim, zarówno w domu, jak iw szkole, dla rodziców i dziadków, dziewczyny, która odnosi sukcesy. Ale tak nie jest. Natknąłem się na jedzenie. Wtedy już myślałem, że ta choroba może być sposobem, aby pokazać, że nie jestem perfekcyjna - ja, pracowity, pierwszy w klasie, wykształcony, piękna mała kochanka, gotowanie pod prysznicem, dziewczyna, gotowa na jakiekolwiek ofiary.

Bardzo pomagam mojej matce. Siedzę z moją młodszą siostrą, która często mówi, że jestem dla niej drugą jej matką. Jeszcze przed narodzinami małej Jeanne, gdy moja mama pracowała w ciągu dnia, zostałam w domu z moją siostrą środkową. Patrzyliśmy na siebie. Podobało mi się poczucie odpowiedzialności, lubiłem siedzieć cicho w domu i do pewnego stopnia odgrywać rolę kochanki. I nadal to robię. Sprzątam, gotuję, ostrożnie odrabiam pracę domową, czasami kopiuję dwa razy. Położyłem Jeanne do łóżka. Jestem bardzo, bardzo uważny na to, co inni jedzą, jakby jedzą "dla mnie", zamiast mnie... Zmywa naczynia, wytrzepam naczynia, kładę naczynia. Każdy jest do tego przyzwyczajony i paradoks, ale byłem zirytowany, że wszyscy prosili mnie o zrobienie czegoś innego. Chciałem żyć moim życiem, chodzić po ulicy, spędzać czas z rówieśnikami, bawić się tak samo jak oni. Ale ja, w przeciwieństwie do innych nastolatków, nie pokazuję tego. Potrzebuję też rodziny, interesuje mnie to, co mówią i robią w naszym domu. Błagam moją matkę, żeby zabrała mnie do sklepu. Chcę zobaczyć, co ona kupuje. Mój ojciec czasami zarzuca mi to.

- Justine, pozwól mojej matce zadbać o siebie!

Wtedy nie zrozumiałem, że kontrolowałem swoją rodzinę na swój własny sposób, tak jak próbowałem kontrolować własne ciało. Zaczynając dietę, szczerze mówiąc sprowokowałem członków mojej rodziny. Kiedy powiedzieli mi: "Nie możesz znieść diety", pomyślałem: "Mogę znieść, mogę to znieść." Chciałem zaatakować, zostać napastnikiem. Rozpętałem jakąś wojnę domową, z której chciałem wyjść zwycięsko. Głupi wojownik, którego pole bitwy zostało ograniczone do stołu jadalnego, lodówki, półek kuchennych i działu supermarketów.

Rodzinne posiłki stały się prawdziwą udręką.

Patrzę na zegarek, drapię po karku, jestem zmęczony nudą. Zawsze wkładam te same urządzenia - jeden i ten sam widelec, ten sam nóż i małą łyżeczkę, z rączką o długości czterech centymetrów. Pomaga mi dziobać ryż, ziarno za ziarnem i lizać jogurt końcówką języka. Dzięki tej łyżce mogę jeść powoli, oszukując moich rodziców. Jeśli skończę przed wszystkimi innymi, dostanę dodatek i znowu zacznie się spór.

"Nic nie wziąłeś!"

"Daj mi swój talerz!"

- Nie, wszystko w porządku...

Poświęcam czas, żeby zrobić mój ostatni mały łyk. Tak, nie zniosę tego, jeśli moi rodzice będą nadal jeść, gdy skończę, bo jestem głodny, a kiedy zmuszają mnie, bym wziął więcej jedzenia, zmagam się z głodem.

"Weź mięso!" Potrzebujesz mięsa!

Odmawianie mięsa jest trudniejsze niż wszystko inne. Wybieram pół kromki chudej wieprzowiny lub piersi kurczaka lub pół fileta z ryby. Nigdy nie biorę całego kawałka. Nigdy nie jem tłuszczu. Ja i zobaczę, jak tłuszcz przylgnie do moich bioder - jest obrzydliwy. A ja przecież uwielbiam foie gras (gęsią wątrobę). Ale nie można mówić o tym, jak to jeść.

Powiedziano mi, że pacjenci z anoreksją nie lubią jeść. W moim przypadku nie jest to prawdą. Lubię jeść. W nocy marzę o jedzeniu, wszelkiego rodzaju jedzeniu! Po prostu samotny i niezrozumiany ogłosił strajk głodowy. We śnie widzę sklepy spożywcze: piekarnię, cukiernię, wizytówkę z kiełbasą, wózek z lodami. Widzę siebie w domu mojej babki, na kuchennym stole wznosi się jej biały tort z wina, pokryty kremem czekoladowo-orzechowym. Widzę taniec migdałów i mini-ciasteczek, które są podjadane podczas aperitifu, widzę, jak pracuję w kawiarni fast food i wracam do domu, zabierając ze sobą wszystko, co nie zostało sprzedane w ciągu jednego dnia. I nawet lody! Ponownie widzę siebie u mojej babci, która przygotowuje dla mnie swoje słynne danie - nerki na Maderze, czuję je, pamiętam ich zapach, zapach ich sosu. Wracam we śnie do Bretanii w naleśniku, gdzie jako wyjątek pozwoliłem sobie zjeść naleśnik z cebulą. Nawet tam napisałem menu na ulotce, aby nie zapomnieć przepisu. Proste sny Justine w Kraju Cudownych Kobiet. Jestem oszustem proxy. Jedna część mojego mózgu uwielbia jedzenie, a druga - nienawidzi jedzenia. Co powinienem zrobić? Byłoby świetnie zjeść i schudnąć!

Wrzesień i październik 2004 r. Szybko przemknęły po zwykłych zmartwieniach na początku godzin lekcyjnych. Zgodnie z harmonogramem mogę wrócić do domu we wtorki o jedenastej rano. Zamiast chodzić po mieście z kolegami z klasy lub pójść do dziewczyny, proszę, aby moja matka spotkała się ze mną tego dnia. Dla mnie jest źle na ulicy. W domu czuję się pewnie, mogę śledzić to, co się tam dzieje, co jedzą, co kupują. Być może jest to pragnienie pozostania trochę w dzieciństwie, aby zwolnić gwałtowny bieg życia. Zawsze martwię się myślą, że życie jest krótkie, że umrę pewnego dnia, i że nie zdając sobie z tego sprawy, straciłem dużo czasu. W Liceum, kiedy jestem sam, siadam na ławce w altance i płaczę. Chcę umrzeć cicho. W moim życiu nie było radości, jedzenie było jednym z nich, ale ja sam się tego pozbawiłem. Ponieważ już nie jem, moje życie nie będzie już miało przyjemności. Dlatego możesz umrzeć. Być może, aby połknąć tabletki i łatwo umrzeć? Nie, nie zrobię tego. To tylko przypadkowa ponura myśl, która odwiedziła mnie w smutku i samotności. Wszystko jest złe.

W nocy albo nie śpię, albo śpię bardzo niespokojnie. Czuję, jak niewygodnie moje kości opierają się o materac, tak samo jak biodra pod kocem. Położyłem się na boku, twarzą do ściany, i słyszę mruczenie w moim żołądku. Jestem głodny, ale nie czuję głodu. Po południu - trochę startej marchewki i jogurtu. Wieczorem - jogurt. Nie piję wody. Tylko przed przyjęciem do lekarza, na wagę. Mam wynędzniałą, wynędzniałą twarz. Moja klatka piersiowa przypominała dwie morele i zanim zostałem nazwany panną Lolo Ferrari. Czuję łaskotanie w dłoniach, krzywe skurcze. Każdej nocy, w tym samym czasie, o trzy godziny i pięćdziesiąt minut, jak za pomocą idiotycznego sygnału alarmowego, budzę się z napadów. Prawdopodobnie dzieje się tak dlatego, że uprawiam zbyt wiele sportu. W rzeczywistości konwulsje mówią o odwapnieniu, ale nie wiem, że to zjawisko w medycynie nazywa się "nadaktywnością fizyczną". Męczę się w szkole: dwadzieścia pięć minut biegu (i nic na obiad!). Wieczorem - "sprzątanie sportowe": bieganie 110 do całego domu z odkurzaczem, oświetlenie w łazience, niekończące się, fanatyczne rozwijanie wszystkiego w miejscach w twoim pokoju.

Z powodu tego przeciążenia czasami nie mogę stanąć na nogach. Praktycznie dochodzi do utraty przytomności, z którą nie potrafię sobie poradzić, choć walczę z całej siły. Któregoś dnia w recepcji okulisty wydarzyło się mdło, ledwo udało mi się upaść na krzesło. Innym razem naprawdę upada na ulicy w środku tłumu. Absolutna ciemność. Strażacy, zmartwieni ludzie. Opamiętam się w pokoju śledzącym kamerę i nie pamiętam nic poza tym, że rozmawiałem z kolegą z pracy mojej matki. Co za wstyd! Ludzie wokół mnie znają moją matkę. Dają mi kawałek cukru, który odmawiam, jestem wstrząśnięty, by wziąć go do ust, wciąż odmawiam. Zbyt dużo kalorii w cukrze! Nawet pod koniec mojej siły i na granicy świadomości, i tak utrzymuję się. Zgadzam się na szklankę wody, upokorzoną przez oczywiste: koledzy mojej matki wiedzą, że jestem "chory", podczas gdy ja sam jestem przekonany o czymś przeciwnym. Wygląda na to, że budzę litość dla wszystkich. Lubię, kiedy zwracają na mnie uwagę, ale tylko wtedy, gdy je podziwiam. I musieli mnie podziwiać, wszystkich tych ludzi, ponieważ mam siłę, by schudnąć, aby być kochanym!

"Jadłem dobrze w południe w jadalni." A wieczorem szczególnie tego nie chcę.

Wierzy mi lub woli wierzyć, aby nie pogarszać sytuacji, nie wiem. I okłamuję ją z tego samego powodu. Przez długi czas nic nie jadłem w stołówce. Od tego dnia poprosiłem matkę o wizytę u dietetyka.

"Nie," odpowiedziała mi.

Odpowiedź była, moim zdaniem, błędna:

"To zbyt drogie."

I nie opłacone przez ubezpieczenie medyczne.

Wtedy nawet nie zadałem pytania, ale dziś muszę przyznać: dietetyk nie wystarczyłby, potrzebowałem szpitala i lekarza, i musiałem natychmiast mnie tam zabrać. Ale wtedy pomyślałem: "W porządku. Jeśli to za drogo, po prostu zapłacisz za jadalnię! "

Od tego czasu moja płyta w jadalni jest pusta. Idę tam, bo moja nieobecność byłaby zauważalna, ale technika jest obliczana na najdrobniejsze szczegóły. Aby oszukać wroga, żywność powinna być starannie rozłożona, bardzo drobno posiekana i spłaszczona. Konieczne było, aby wydawało się, że na talerzu jest wystarczająco dużo jedzenia, podczas gdy w rzeczywistości jest go bardzo mało. I w końcu nie jem tej małej rzeczy, jakbym nie był już głodny. W domu oświadczam, że "jadłem dużo w porze lunchu". Od chęci dalszego odchudzania stałem się zawodowym kłamcą.

Niestety! Niedzielne lunche nadal pozostają niebezpieczne.

Mój ojciec jest zdruzgotany wydarzeniami. Nie wyraża żadnych uczuć. Z wyjątkiem tych chwil, kiedy płacze, ale zdarza się to rzadko. Ale on także przyłączył się do walki. Nawiasem mówiąc, byłem powodem sporów rodzinnych przed rozpoczęciem diety. Potem - bo zjadłem za dużo. Mój ojciec i matka mnie zaatakowali, kłóciliśmy się i wszystko skończyło się łzami. Na przykład chciałem zjeść ten sam stek co mój ojciec. Miał zaszczyt wybrać największy, ponieważ bardzo dużo trenował przed mistrzostwami w amatorskiej kolarstwie.

"Justine, ale nie ścigasz się!" Teraz jest odwrotnie.

"Nic nie jesz, pójdziesz do szpitala". Już przestałeś miesiączkować, zniknąłeś z piersi, nie jesteś już kobietą, jesteś płaski, okropny, jesz! I nikt nie prosi cię o zdanie!

Nie reaguję spokojnie.

"Do diabła, odpowiedz mi, powiedz mi, czy coś jest nie tak!"

Nie rozumieją i oboje zaczynają się denerwować.

"Chcesz mnie skarcić?" Przysięgnij, po prostu to powiedz!

A niedzielny obiad kończy się łzami. Nawet mała Jeanne płacze, ponieważ widzi łzy jej siostry Clotilde, jej siostry Justine, jej ojca i matki. Boi się mnie, bo zawsze płaczę bez powodu. I płaczę, bo nie chcę już żyć. A łzy, jako sposób komunikowania się z bliskimi, są bardzo męczące.

Słyszałem, jak dyskutowano o możliwości wystawienia mnie na antydepresanty, ale moi rodzice wciąż są przeciwko, boją się, że zostanę zależny. Uważają, że jest to trudny zabieg, który doprowadzi mnie do sztucznego dobrego samopoczucia i nie będę już tą samą Justyną, którą znają.

Ale co Justine? Ten, który miałem przed dwunastym rokiem życia? Przed śmiercią prababki? Przed narodzinami Jeanne? Wesoły i szczęśliwy, czasami cierpiący na bulimię, zbyt gruby, ale dumny, tak dumny z powodu swojego taty, finalisty niedzielnego wyścigu kwalifikacyjnego. Jak żałuję tych zwycięskich niedziel! W dniu, w którym Papież ogłosił: "Mam trzydzieści osiem lat, jestem już za stary na wszystko, rzucam kolarstwo! Teraz poświęcę się dodatkowej nauce programowania ". A niebo chwały wyścigowej uderzyło mnie w głowę. Niedziele skończyły się, nie ma już kierowcy, któremu przyklasnąłem. Byłem z nim zawsze, byłem szczęśliwy, mogąc mu pomóc, zrobić coś dla klubu. Byłem tak urażony, kiedy opuścił rower, że od tego czasu nie mogę go nawet pocałować.

A on próbuje mnie zrozumieć, robi wysiłek.

- Mów! Powiedz mi wreszcie, o co chodzi!

Ach, gdybym wiedział... Może dlatego, że zrezygnował ze sportu, zacząłem moją osobistą konkurencję? Aby mógł zrozumieć, jaki jestem zły. Ale ten ojciec dał mi czułość, którą powinna dać moja matka.

Wraca wieczorem i daje mi policzek na pocałunek, ale nie chcę go pocałować. Po pierwsze, jestem już duży, a po drugie rozczarował mnie. Tym gorzej dla niego. Teraz mówię mu "Cześć" i wyciągnij rękę: to niedorzeczne.

Nie wiem, jak przestać się do niego oburzać. Wtedy nie byłem w stanie myśleć jasno i przekonać się, że papież w trzydziestu ośmiu lat miał prawo zrezygnować z udziału w konkursie, miał do tego prawo informatykę ponownie, aby nadrobić zaległości. Nie zrozumiałem, że nie tylko jego prawo, ale także jego obowiązek myśleć o innej przyszłości zawodowej, aby zaspokoić potrzeby rodziny. I nienawidzę go za to. Nienawidzę niedziel, podczas której nic się nie dzieje - nie ma spotkań, wyścigów, zwycięstw, radości, wielkich steków jak papież. Był tylko tata, który przychodzi późno, ciężko pracuje, je obiad sam, aw niedzielę krzyczy na mnie przy stole. Kocham go, podziwiam go, ale nie mogę okazywać uczuć. Wiem, że mnie też kocha. Czasami mówi, że "bardziej mnie lubił" wcześniej. On chce zrozumieć, ale ja nie chcę mu pomóc. Kocham mojego ojca i już nie chcę go kochać. Byłem zagubiony w moich paradoksach, gdy moja matka zatraciła się w moich rytuałach, które wydaje się nie do zniesienia.

"Przestań patrzeć na zegarek, Justine!" Przestańcie czyścić naczynia, ona będzie czekać. To tylko szał!

Nie mogę się doczekać. Zbyt dużo czasu jest stracone, zbyt wiele życia marnuje się, zbyt blisko śmierci. Muszę zniszczyć kurz i bałagan, jak mam zniszczyć kalorie. Szczotkuję zęby dziesięć razy dziennie, aby usunąć nawet małe cząsteczki kalorii z ust, nawet po łyku herbaty. Nie żuję więcej gumy do żucia: dwie kalorie to za dużo.

Mam obsesję na punkcie pragnienia porządku. Wszystko musi leżeć na swoim miejscu. Mała siostra nie ma prawa wejść do mojego pokoju ze swoimi zabawkami. Usuwam nawet najmniejsze ślady pyłu w odkurzaczu. Wstawiam jogurty do lodówki. Powinny stać w kategoriach. Desery z kremem też. I pudełka z ciastami na półkach, chociaż mnie nie dotyczą. Układam je i je liczę.

Uważnie monitoruję to, co jedzą rodzice. Chcę, żeby jadły coraz więcej. Jeśli moja mama pójdzie do pracy w południe, nie jem, gotuję coś dla niej lub dam jej małą torbę ciast. Rano patrzę, aby młodsza siostra dobrze jadła śniadanie.

Miłość do porządku i gorliwości, dążenie do doskonałości - te cechy zawsze były moje. A do tego czasu nikt nie wyrzucał mi za metodyczność. Sprawdzam rzeczy w aktówce, liczę zeszyty, starannie przepisuję pracę domową, aby przekazać je w idealny sposób. Potrzebuję stałych punktów wsparcia, muszę mieć pewność wszystkiego. Kocham fantazji biżuterię, zwłaszcza kolczyków, co dwie minuty Jestem przekonany, że wszyscy moi „klejnoty” na miejscu: pierścionki, bransoletki, kolczyki. Zaczynam liczyć od góry: raz - lewy kolczyk, dwa - prawy, trzy - pierścionek, cztery - drugi, pięć - bransoletka. Wszystko jest na swoim miejscu. Moja przyjaciółka Julie jest zirytowana.

- Tak, przestań, ile razy dzisiaj liczyłeś kolczyki i wszystko inne?

Boję się utraty czegoś. Brakujący kolczyk za trzy euro to katastrofa. Wybuchnąłem łzami. Latem na morzu ciągle ich traciłem. Za każdym razem, gdy słyszałam: "Nie trzeba było w nich pływać".

Dostałem pierścionek z prawdziwym diamentem i też go straciłem. Byłem bardzo zdenerwowany. Nie pamiętam, czy mnie zbesztali, czy nie, ale zawsze obawiam się potępienia moich rodziców. Czuję, że jestem winien dług. Oni, o ile pozwalają na to środki, są dla mnie hojni, ale zawsze przypominają mi, że jest to "kosztowne".

- Nie dajesz sobie raportu, ale pieniądze nie spadają z nieba. Trzy tygodnie temu kupiłem ci siedzenie z dwiema piosenkami, a wczoraj, co ci dali? Ring, prawda? I czasopismo.

Rodzice nauczyli mnie szanować pieniądze, a zwłaszcza bać się długów. Myślę, że zawsze słyszę, jak mój ojciec mówi:

- Nigdy nie masz żadnych długów. Pożyczasz lub bierzesz, to na pewno przyniesie kłopoty. Nikt nie powinien być zobowiązany do ratowania czegokolwiek.

I tutaj oszczędzam. Mam piętnaście lat, każdego tygodnia dostaję dziesięć euro na kieszonkowe. I staram się nie wydawać ani jednego euro. W moim dziale księgowości debet powinien zawsze wynosić zero. Oszczędzam na przyszłość. Powtarzam sobie: "Konieczne jest, abyś miał pieniądze. Bądź ekonomiczny, posłuchaj swojego ojca i matki. Jeśli chcesz mieć mieszkanie pewnego dnia, samochód, jeśli chcesz zapłacić za kursy jazdy, musisz zacząć oszczędzać. "

Okres fizycznego wyczerpania i drakońskiej gospodarki trwał półtora roku. A potem była katastrofa.

Obalanie mitów na temat anoreksji: osobiste doświadczenia

McKenzie Maxson, autor artykułów z "Greatist", aż do 19 roku życia uwierzyła, że ​​wszystko z nią w porządku. Ale tak naprawdę od trzech lat cierpiała na anoreksję. Dziewczyna dzieli się swoimi doświadczeniami w walce z tym zaburzeniem psychicznym i demaskuje 10 mitów związanych z tą chorobą.

Kiedyś myślałem, że wszystko mam doskonale: wielu bliskich przyjaciół w szkole, z powodzeniem biorę udział w lotach długodystansowych... Fakt, że byłem chory, stał się dla mnie całkowitym zaskoczeniem. W wieku 16 lat miałem już jadłowstręt psychiczny. Ale lekarze jeszcze tego nie zdiagnozowali. Od dawna zaprzeczałem, że mam zaburzenia jedzenia. Opuściłem zmysły w wieku 19 lat.

Kiedy zacząłem naukę w college'u, zauważyłem, że wokół jest wielu ludzi, którzy interesują się czymś ważniejszym niż ilość kalorii w jedzeniu. Wyglądali na szczęśliwych i na pewno nie miałem szczęścia. Zajęło mi trochę czasu, aby pozbyć się anoreksji. To prawda, nie mogę jeszcze powiedzieć, że całkowicie poradziłem sobie z tą chorobą.

Miałem jedno z zaburzeń odżywiania. Lekarze rozróżniają takie typy:

  • jadłowstręt psychiczny;
  • Nerwowy bulimia;
  • psychogenne przejadanie się;
  • nerwowa ortografia.

Teraz mam 22 lata i rozumiem, że walka z anoreksją jest normalna. Ale ignorowanie tego stanu nie jest normalne. Naruszenie zachowań żywieniowych to poważna sprawa. Nigdy nie byłem fizycznie chory jak inni, ale moje zdrowie psychiczne doznało obrażeń. Po tym jak przestudiowałem wystarczająco dużo anoreksji i zacząłem zdrowieć, chcę podzielić się z tobą informacjami, których się nauczyłem. Opowiem Ci najsłynniejsze mity na temat anoreksji i spróbuję je zdemaskować.

Mit 1. Jeśli dana osoba ma anoreksję, to jest bardzo chuda

Kleń może być oznaką anoreksji. Ale brak wagi niekoniecznie jest objawem, jeśli obserwuje się bulimię, psychogenne przejadanie się lub nerwową ororeksję.

Jadłowstręt psychiczny jest zaburzeniem zachowania żywieniowego, gdy występuje celowa utrata wagi. Sam pacjent powoduje, że ten stan schudnąć lub uniknąć nadwagi w przyszłości.

Nerwowy bulimia to zaburzenie odżywiania z nadmiernym objadaniem się i nadmiernym zaabsorbowaniem kontrolowaniem swojej wagi. Psychogenne objadanie się: przejadanie się, które prowadzi do pojawienia się nadwagi i jest reakcją na sytuację psychotraumatyczną. Może śledzić utratę bliskich, wypadki, operacje chirurgiczne i problemy emocjonalne, szczególnie u osób predysponowanych do pełni. Nerwowa ortoreksja nazywana jest obsesyjnym pragnieniem prawidłowego jedzenia i spożywania wyłącznie zdrowej żywności. Jak uniknąć ortoryzacji? Nie wprowadzaj idei do absurdu.

W rzeczywistości objawy fizjologiczne - to nie jest istotą problemu z frustracją związaną z jedzeniem. O wiele ważniejszy jest stan umysłu. Możesz ważyć dużo lub trochę, być wysoki lub niski, muskularny lub chudy. Ale to nie oznacza twojego nastawienia do jedzenia, sportu czy twojego ciała.

Kiedy anoreksja osiągnęła alarmujące rozmiary, moje ciało wciąż funkcjonowało, nie wyglądałem na chore, ale było bardzo cienkie. Teraz jestem zdrowy, ale większość ludzi wciąż nazywa mnie chudymi. Z drugiej strony, z moją głową nie było w porządku: miałem obsesję na punkcie liczenia kalorii, biegałem coraz więcej, ważyłem mniej.

Mit 2. Ten, który wiele osiąga, nie dostanie anoreksji

Z drugiej strony odniosłem sukces w życiu: w szkole, z przyjaciółmi, w zespole. I nagle zachorowałem. Ale jeśli spojrzysz wstecz, zobaczysz, że mój sukces właśnie stał się moim problemem.

Czynniki ryzyka, w których rozwijają się zaburzenia jedzenia:

  • perfekcjonizm;
  • negatywne myślenie (przeciwieństwo pozytywnego myślenia, chęć skupienia się na niedociągnięciach).

U mnie to wszystko było obecne. Musiałem wywierać nacisk, aby odnieść sukces i stać się "doskonałym", a to było mnóstwo wysiłku i kontroli. I podświadomie czułem potrzebę kontrolowania mojego ciała.

Mit 3. Anoreksja pojawia się tylko u osób z kompleksami

Nigdy nie uważałem się za grubego ani brzydkiego. Nie cierpiałem szczególnie z powodu niskiej samooceny i nie miałem kompleksów z powodu pojawienia się. Ale bardzo bałem się przyznać komuś, że mam anoreksję, bo bałam się wyglądać głupio. Myślałem, że skoro mam szczupłe ciało, jest to doskonały dowód, że skutecznie unikam jedzenia. Ale teraz rozumiem, że obsesja na punkcie kalkulacji kalorii i sportów była po prostu sposobem na złagodzenie stresu w moim podwyższonym niepokoju. Martwiłem się, że nie wszystko jest kontrolowane.

Nawet gdy anoreksja ujawniła się z pełną siłą i gdy ważyłem bardzo niewiele, nie sądziłem, że wyglądam dobrze, chciałem stać się jeszcze bardziej harmonijny. Chociaż doskonale wiedziałem, że jestem okropnie chudy. Prawdziwa choroba była w mojej głowie: myślałem, że gdy tylko będę mógł głodować, będę lepsza i silniejsza od innych. Nigdy nie czułem nienawiści do mojego ciała ani wyglądu. A kiedy zacząłem zdrowieć, zawsze dziękowałem memu ciału za to, że jestem w stanie oprzeć się wszystkiemu, co z nim zrobiłem.

Prawdziwa choroba była w mojej głowie: myślałem, że gdy tylko będę mógł głodować, będę lepsza i silniejsza od innych.

Mit 4. Anoreksję można zignorować

Nie, nie jest. Anoreksja wymaga Twojej uwagi w każdej sekundzie i wpływa na wszystkie aspekty Twojego życia. Planowałem czas nauki zaraz po sporcie, więc nie miałem czasu jeść. Uniknąłem lunchu z przyjaciółmi, więc nie zauważyli, że wyrzuciłem jedzenie. Pewnego dnia, kiedy moja matka zaprosiła mnie na obiad, wybuchłem płaczem i szlochałem, aż pozwoliła mi zostać w jej pokoju. Teraz nawet trudno mi uwierzyć, że przegapiłem wiele wydarzeń, które były w jakiś sposób związane z jedzeniem, ponieważ po prostu bałem się jeść.

Mit 5. Anoreksja ustępuje, gdy przyjmujesz swoje ciało

W każdym indywidualnym przypadku zaburzenia odżywiania prawie zawsze mają swoją osobistą sytuację życiową, z którą należy porozmawiać z kimś. Teraz mogę dokładnie powiedzieć, jaki był mój problem. Rozpaczliwie chciałem wszystko kontrolować. I czułem się źle, gdy myślałem o rzeczach, na które nie mam wpływu.

Po obejrzeniu moich krewnych zobaczyłem ich próby (rozwody, nieszczęśliwe małżeństwa, poważne choroby psychiczne, niestabilność finansowa), szczęście wydawało mi się czymś nieosiągalnym. Nie ma znaczenia, jak bardzo próbowałem: nadal nie mogłem osiągnąć mojego celu.

Jestem zmęczony byciem bezradnym obok mojej rodziny. Patrzyłem, jak walczą, iw końcu to wszystko nic nie mogło zrobić i było nieszczęśliwe. Tak więc chciałem kontrolować coś w moim życiu: było to odżywianie i ćwiczenia fizyczne. Przyszło mi do głowy dopiero, gdy zacząłem zdrowieć. Gdybym zrozumiał wcześniej, gdyby w tamtych czasach rozmawiałem z kimś o moim problemie, wszystko byłoby inne.

Mit 6. Nikt nie widzi, że masz anoreksję

Uważałem się za przebiegły. Ale tak nie było. Moi przyjaciele nie zwracali uwagi na moje zachowanie tylko dlatego, że wiedzieli: odskoczę, jeśli odważą się coś powiedzieć. Moja matka stosuje politykę nieingerencji w zakresie edukacji. W każdym razie wiedziała na pewno, że coś się ze mną dzieje. Mój trener zauważył, że tracę na wadze. Ponieważ wciąż biegałem szybko, nic mi nie powiedział. Byłem dumny z tego, że nikt nie może mi powiedzieć o moim problemie. Chociaż tak, zdałem sobie sprawę, że wiele osób podejrzewa, że ​​mam anoreksję.

Kiedy w końcu odzyskałem rozum, powiedziałem mojemu nowemu przyjacielowi w college'u o wszystkim od pierwszego roku. Moje ręce zadrżały: bałam się, że nie potraktuje moich słów poważnie. Ten facet znał mnie tylko kilka miesięcy i nie był zaskoczony, słysząc o wszystkim. Wysłuchał mnie z bardzo poważnym wyrazem twarzy, po czym otarł łzy i powiedział, że wszystko będzie dobrze. A z czasem wszystko naprawdę się udało. Czego żałuję? Że dużo czasu zajęło mi rozpoznanie problemu i otwarcie się na innych ludzi.

Podobne choroby:

Mit 7. Prośba o pomoc wskazuje na słabość

Przede wszystkim bałem się tego. To najgłupszy mit, w jaki wierzyłem. Ale wiesz co jeszcze? Nikt nie myśli: fajnie, ta osoba nie rozpoznaje, że ma problemy! W rzeczywistości, kiedy otwierasz się przed innymi ludźmi, oni po prostu uważają cię za mężczyznę. I dlatego wszystko, co wynika z takich interakcji między ludźmi, jest prawdziwe i szczere.

Jeśli próbujesz poradzić sobie z zaburzeniami odżywiania, czy to anoreksją czy bulimią, po prostu odsuń się od innych. Dla mnie izolacja stała się jednym z najgorszych skutków ubocznych anoreksji. Myślałem, że nikt mnie nie rozumie, że przyjaciele nie znają mnie prawdziwym, że jestem jedyną osobą, która kiedykolwiek spotkała się z takim zjawiskiem (co jest dalekie od tego). Nie tylko, że starałem się poradzić sobie z anoreksją, więc wciąż zmagałem się z poczuciem oddalenia od świata.

Mit 8. Nikt cię nie zrozumie

Będziesz zaskoczony, jak wiele osób naprawdę chce ci pomóc. Nie, nie wszyscy zrozumieją, co dokładnie teraz przechodzisz. Ale każda osoba naraz zmagała się z czymś. A jeśli ukochani was kochają, zrobią wszystko, co możliwe, aby pomóc i sympatyzować. Po części nigdy nikomu nie powiedziałem, przez co przeszedłem, ponieważ pomyślałem: oni tego nie zrozumieją. Od tego czasu nauczyłem się, jak ludzie mogą być niesamowici i piękni.

Mit 9. Anoreksja dotyczy tylko Ciebie

Bardzo trudno było mi o tym napisać. Problemy istnieją nie tylko w twoim własnym świecie. Moja młodsza siostra, którą kocham bardziej niż kogokolwiek innego, zdecydowanie zauważyła, że ​​coś ze mną idzie. Jako dziecko przeszliśmy przez trudne próby. I zamiast zwrócić się do niej o pomoc, wszedłem w siebie.

Nie mogłem sobie nawet wyobrazić, że moje działania wpłyną na moją siostrę. Może podświadomie zademonstrowałem moje działania jako jedyne prawidłowe - jak mogę przejść przez ból. Może tak się stało, ponieważ anoreksja jest nie tylko psychologiczna, ale wciąż uwarunkowana genetycznie. W każdym razie moja siostra odmówiła jedzenia, nie rozmawiała z nikim i większość dnia spała. Trwało to cały rok.

Na szczęście teraz jest zdrowa, pełna siły i powraca do siebie. Siostra doświadczyła w moim doświadczeniu strasznego przykładu, który jej pokazałem. Te trudne okoliczności nauczyły mnie uświadomienia sobie, w jaki sposób moje działania wpływają na innych, nawet jeśli ja sam nie aspiruję do tego.

Powiązane objawy:

Mit 10. Na zawsze pozbędziesz się anoreksji

Próbowałem nauczyć się utrzymywać równowagę przez tak długi czas! W tym samym czasie wciąż nie rozumiem, jak to zrobić. Jeśli pójdę na kolację i wszyscy wypiją drinki, czuję się nieswojo i zaczynam się zastanawiać: co, jeśli nie chcę kieliszka wina? Łatwiej mi nie jeść, niż jest niewiele. Jeśli chcę zjeść trochę czekolady, to w końcu to się dzieje, degustuję całe płytki. W rzeczywistości umiar wymaga ogromnego wysiłku.

Z czym muszę się pogodzić? Z tym, że nie ma właściwych rozwiązań. W walce z bolesną szczupłą musiałem nauczyć się słuchać mojego ciała, a nie tylko próbować zmusić się do bycia kimś, kim naprawdę nie jestem.

Nadal towarzyszą mi echa anoreksji. Pamiętam informacje, ile kalorii i makroskładników w produktach. I nie mogę tego wyrzucić z głowy. Kiedy wybieram coś w sklepie, najpierw patrzę na liczbę kalorii i na co składa się ten produkt. Gdybym nie chodził na sport, cichy głos w środku nalegał, że nie zasługuję na deser. Czasami wciąż panicznie panikuję, jeśli moi przyjaciele podjęli spontaniczną decyzję, by pójść na lody lub hamburgery.

Nie zrozum mnie źle - to dla mnie dużo lepsze. Ale na poziomie podświadomości wciąż istnieją głęboko zakorzenione nawyki. Na przykład, nie mogę zapomnieć, ile kalorii jest zawartych w ciasteczku czekoladowym lub ile mogę spalić kalorii podczas joggingu. Mówiąc wprost, nie można całkowicie pozbyć się zaburzeń odżywiania. Wszystko, co możesz zrobić, to zdrowiej każdego dnia.

Prawdziwa historia: Jadłem anoreksję, przeżyłem

Bohaterka naszej dzisiejszej historii, Marina Budaeva, nie ukryła twarzy. A także ciało. Ona nie tylko przeżyła po skrajnym wyczerpaniu, ale stała się także trenerem fitness i propagatorem zdrowego stylu życia. I wie, co prowadzi do ciągłego "zmagania się z nadwagą".

Jak zacząłem schudnąć

Miałem 14 lat, kiedy po raz pierwszy zdecydowałem się "walczyć ze sobą". Zaszedłem wcześniej niż moi rówieśnicy. Miałem biodra i piersi, duży pop został wyciągnięty, a cienka talia zbyt mocno podkreślała to bogactwo. Nie uważam tego za piękne. Chciałem być jak wszystkie dziewczyny, a wszystkie dziewczyny w klasie były, jako selekcja, trzcinami.

Byłem zakłopotany moją kobiecością. Przede wszystkim byłem zdezorientowany przez męskie poglądy - nie chłopięcy, ale męski. Spotkałem 30-letnich mężczyzn, lubiłem ich, byłem pochwalony. Teraz rozumiem, że z wysokością 162 i wagą 53 kg, przy biodrach 90 cm byłem bardzo apetyczny. Ale potem poczułem się psychicznie, poczułem się źle, czułem się jak kawałek mięsa, przedmiot za wulgarne poglądy, a wszystko to obwiniło moją zbyt dorosłą sylwetkę. Chciałem mieć cienkie, równe ciało. I ważą 45 kg.

W końcu skończyły mi się słowa mojego choreografa o tym, co nie powstrzymuje mnie od utraty wagi. I to wszystko. Zaczęła tracić na wadze.

O tym, jak zacząłem schudnąć

"Odpowiednio schudnąć"

Szybko zorientowałem się, że siedzieć w głodny dzień - na załamanie. Potrzebowałem trwałego rezultatu. Ja, oczywiście, pomagałem w Internecie, czytałem wszystko, co było na temacie "Jak schudnąć", postawiłem sobie wszystkie możliwe eksperymenty. Wiem dokładnie, jak działa każda z metod. Kiedy czytam to teraz, serce mi pęka, wiem, że ci, którzy są zdyscyplinowani i gorliwi, będą mogli zabijać "zdrową żywność" i "porady dietetyków". Nauczyłem się liczyć kalorie, zdałem sobie sprawę, że jeśli jesz 1000-1200 kalorii dziennie i ćwiczysz, wtedy proces przebiega bez większego głodu.

Kilka miesięcy później, do ukończenia szkoły w 9. klasie, ważyłem już 45 kg. Przy masie 49 kg u mnie nie było miesiączki. Pozwolę sobie przypomnieć, że zacząłem schudnąć z 53 kg, to znaczy, że tylko 4 kg było krytyczne dla mojego zdrowia. Wierzyłem naiwnie, że wkrótce wszystko zostanie przywrócone.

Gospodyni zabrzmiały alarmem, grożąc, że nie pozwolę mi tańczyć... Zrozumiałem, że mają rację, ale było to przerażeniem skąpych wysiłków. Jak to jest - zrezygnować z tego, co zostało osiągnięte i świadomie przytyć. Nie tylko nie przestałem, ale także zmniejszyłem dzienne spożycie kaloryczne żywności do 900 kcal, ponieważ do 1200 r. Organizm zaadaptował...

Pamiętam, jak wybraliśmy się na morze, gdzie nie ma skal do jedzenia, nawykowych produktów o niskiej zawartości tłuszczu i innych rzeczy. Krewni mieli nadzieję, że nakarmią mnie bez "narzędzi kontrolnych", ale efekt okazał się odwrotny: tak bardzo bałam się niekontrolowanego zmęczenia, że ​​prawie przestałam jeść i pływać, pływać, pływać...

Punkt bez powrotu

Ten koszmar trwał długo, cztery lata. Zostałem zaciągnięty przez lekarzy, przepisane tabletki, byłem histeryczny. Ale nawet choroby, które mnie atakowały jeden po drugim, przerażające wyniki analiz, zepsuta skóra mojej twarzy, nie mogły mnie przekonać, co jeść. Moja głowa wirowała prawie do utraty przytomności. Libra pokazała 37, z lustra patrzyłem na dziewczynę z twarzą zamienioną w czerwony bałagan. Na skórze nie było milimetra, nie pokryta ogromnym, bolesnym trądzikiem (więc nie fotografowano mnie - a teraz nie mogę pokazać, jak wygląda kobiece ciało 37 kg). Moje ręce i stopy były zawsze zimne. Wszystko stało się naprawdę złe, gdy pewnego ranka nie mogłem wstać z łóżka. Wtedy zdałem sobie sprawę, że kolejny krok - i koniec. Później jeden z lekarzy po badaniu powiedział mojej matce: "To jakiś cud, że przestała. Kolejne kilka kilogramów i nie zostałoby to zapisane nawet pod kroplomierzem z glukozą. "

Potem zacząłem jeść mniej więcej normalnie. Było mniej więcej - o ile pozwolono mi na mój stan. Żołądek skurczył się do takiego rozmiaru, że były małe, ale wysokokaloryczne porcje i tak często, jak to tylko możliwe. W przeciwnym razie boli. Wciąż jestem pewien, że przed pójściem do łóżka przynieśli mi bochenek kefiru. To było najlepiej przyswojone.

W wieku 18 lat mój koszmar się skończył, wróciłem z 53 kg, w moim życiu pojawił się ukochany, cykl został przywrócony i stałem się szczęśliwy.

Niestety, to nie koniec historii.

Odradzane konsekwencje

W wieku 19 lat zostałem otruty tak bardzo, że przez kilka dni przeleciałem kilka kilogramów. I cykl menstruacyjny natychmiast stracił ponownie. Oznacza to, że zatrzymał się. Z przerażeniem szybko zjadłem, ale on nigdy nie wrócił. Lekarze twierdzili, że stres na ciele został nałożony na stres, a nadmiar masy jest potrzebny do przywrócenia funkcji rozrodczej. Zjadłem do 56 kg... To nie pomogło.

Uznałem, że jeśli nic się nie zmieniło, to przynajmniej trzeba odzyskać harmonię. Zapisałem się na siłownię i dołączyłem do modnego trendu Fitness. Fotel bujany, dieta białkowa, suszenie, odżywki dla sportowców - wszystko to stało się dla mnie świętym. Nauczyłem się nawet być dietetykiem sportowym i trenerem fitness, w tej chwili z powodzeniem pracuję w tej dziedzinie. Mój szaleństwo trwało dwa lata, osiągnąłem wagę 50 kg, ale nie tylko straciłem na wadze i zyskałem szykowne mięśnie.

Wyszłam za mąż... I znowu zaczęłam chodzić do lekarzy, ponieważ marzyłam o ciąży. Wszyscy lekarze (absolutnie wszystko!) Zapewniali, że tłuszcz nie wystarczy, organizm jest w stanie głębokiego stresu i potrzebna jest terapia hormonalna.

Na hormony odzyskałem 61,5 kg. Dzięki mojemu mężowi, który nie tylko wspierał, ale robił wszystko, aby poczuć się komfortowo w nowym ciele. Śpiewał pochwały, a nawet sprawiał, że wierzyłem, że w tej wadze czuję się lepiej. Pomógł mi pokonać moje obawy o jedzenie, ponieważ wszystko, co nie należało do kategorii "właściwego odżywiania", spowodowało nerwowe ataki. Zrobiłem niesamowite wysiłki, aby pokonać girofobiyu, sakharobobię i nauczyć się jeść beztrosko, tak jak w dzieciństwie, nie myśląc o kaloriach. Po sześciu miesiącach codziennej agonalnej walki stałem się normalną osobą. Nie stanąłem na wadze przez kilka miesięcy. Z powodzeniem zniosłem terapię hormonalną, bez tabletek moja waga spadła do 59 kg i spokojnie stała na tej wadze bez kontroli w diecie. Aby utrzymać ciało, zacząłem akupunkturę i hirudoterapię, poznałem orientalną medycynę. Cykl został skorygowany, skóra oczyszczona. Lekarze twierdzą, że ciało jest gotowe do ciąży.

Ale nie jestem jeszcze gotowy. Zdecydowanie nie chcę powtórzyć tej historii. Nie ma pacjentów z anoreksją - to na pewno. Choroba zmienia swoje formy, ale pozostaje głęboko w głowie. W moim przypadku to się wyrywa zawsze, gdy jestem zestresowany. Natychmiast zmusza mnie do przejęcia kontroli nad moim jedzeniem, moim sposobem życia - i tylko po to, by się uspokoić. Jednak mimo całego bólu i zniszczenia, jakie przyniosła mi ta choroba, jestem jej wdzięczny. Po pierwsze, w wieku 15 lat zrozumiałem, jak ważna jest rodzina. Kiedy czujesz się źle, nie potrzebujesz nikogo poza nią. Po drugie, to mój fanatyzm determinował mój zawód. W miarę moich możliwości staram się kształcić dziewczęta, które zwracają się do mnie, wyjaśniać, co ich pragnienie "stracić 3 kg na tydzień" lub schudnąć o N kg, co przy ich początkowej wadze może być krytyczne dla zdrowia i życia, może prowadzić. Wyraźnie wskazuję miejsce, przez które nie można przekroczyć granicy, i nigdy nie podejmuję tych, których wniosek jest wyraźnie sprzeczny z dowodami medycznymi.

Ponadto zacząłem pomagać tym, którzy już wpadli w pułapkę anoreksji. Komunikuję się i koresponduję z nimi na forach i portalach społecznościowych. Próbuję je wspierać i pomóc wyjść z tego problemu. Dopiero po przejściu tej ścieżki rozumiem, czego doświadcza osoba i mogę znaleźć właściwe słowa. A znajomość dietetyki daje mi możliwość wyciągnięcia ludzi z tego dołu.

Czy mam anoreksję? Nigdy!

Czy mam anoreksję? Nigdy!

I całkowicie zgadzam się zamiast iść na spotkanie neofitsal'nyy dietetyka, matka zaciągnęła mnie do nieformalnego spotkania z dietetykiem, matka zaciągnęła mnie siłą do szpitala. Jako pacjent. Do dietetyka, endokrynologa.

"Nie chcę tam iść."

"Zaczekaj, popatrz na tego lekarza, jeszcze go nie widziałeś."

"Ostrzegam cię, to jest pierwszy i ostatni raz."

"On może ci pomóc..."

- Tak, dlaczego? Jeśli tylko powie mi, co jeść, odejdę natychmiast. Po pierwsze, dlaczego mnie tam zabierasz? Jeśli jestem chory, chcę się wyleczyć. Po drugie, nie jestem chory, jestem na diecie - to wszystko. Ja sam doskonale kontroluję, nie potrzebuję lekarza, nie powie mi nic ciekawego!

Jestem nerwowy, niepokój, jestem w histerię i nie chce tam iść, chcę, żebyś zostawił mnie w spokoju, chcę, ja nie molestował. Drżę jak liść osiki, przemoczony, ręce pocą się. Po gniewu pojawia się strach i upokorzenie. Moja wolność została ponownie naruszona, a tym razem poważnie. Nie mogę uciec, jestem nieletni. Mam tego dość. Masz dość zgody. Cały czas to samo: „Justine, zrób to”, „Justine nie rób tego”, „Justine - przenosi się do piwnicy, wy - starsze, trzeba ustąpić swego pokoju”, „Justine, jesz«»Justine, jesteś niczym zjadłem " Justine, jesteś chora. "

Jesteśmy zmuszeni czekać półtorej godziny w szklanym pokoju. Tracę czas - to nie do zniesienia. Tak, dla kogo bierze siebie, tego lekarza? W końcu nadchodzi. Widzę go przez szybę: jest mały, z siwieniem, jego spojrzenie nie wzbudza zaufania. Mam czternaście lat! Mimo że jestem "piórem", wchodzę do biura, gotów do bitwy.

Pokazuje mi duże czarne skórzane krzesło i siada przy biurku.

"Cóż, co chcesz mi powiedzieć?"

"Nie mam ci nic do powiedzenia, to nie ja chciałem pójść do ciebie..."

Nie trzeba chyba tego mówić.

"Jeśli chcesz odejść, odejdź."

"Mylę się, ale naprawdę nie mam nic do powiedzenia, wydaje mi się, że wszystko jest w porządku ze mną." Potrzebuję tylko informacji, aby wyżywić moje ciało, moje odżywianie najwyraźniej nie wystarczy.

Mama siedzi obok mnie i ze łzami w oczach przerywa mi. Wydaje wszystko: od listopada wszystko jest złe. Jestem ciągle w depresyjnym nastroju, mam pomysły naprawione, kompulsywne zaburzenia, obsesyjne warunki, przerażające całą rodzinę. Mówi wszystko szczegółowo. Następnie wyjaśnia profesorowi, że chcę zbyt mocno stracić na wadze i nie mogę kontynuować tej drogi, bo inaczej będę musiał być hospitalizowany.

Chcę ją ugryźć, potrząsam głową i wzruszam ramionami.

Profesor zwraca się do mnie.

"Po tym, co usłyszałem, muszę z przykrością poinformować cię, Justine, że cierpisz na anoreksję psychiczną."

Bez słowa opróżniłem paczkę jednorazowych chusteczek do nosa. Nienawidzę tego człowieka, który rzuca tak straszliwe oskarżenie na moją twarz. To jest pierwsze uderzenie. Nie słyszę słowa "anoreksja". Czytałem w gazecie lub widział w każdej filmowej opowieści o najwyższym modelu, młodej kobiety, która stawia go palce głęboko w ustach, aby wywoływać wymiotów i nie przytyje. Ale nie chodzi o mnie. Nazywanie mnie anorektyczką to zrównanie tej okropnej kobiety.

Wychodzę ze szpitala jeszcze we łzach. Płaczę cały wieczór. To tylko zdanie - wydaje mi się, że termin medyczny jest dla mnie tak niejednoznaczny. Nie wierzę w to. Dlaczego "umysłowy"? Nie jestem szalony. Zachowałem się źle z moją matką i okazałem nieuprzejmość. Zwykle tego nie robię, tylko irytowała mnie jej nudna opowieść o moich tak zwanych obsesjach.

Wracam do domu z przypomnieniem, która wyjaśnia, jak ważyć jedzenie, a na liście, co mam jest - Ile gramów warzyw, produktów mlecznych, jogurtów, ile gramów chleba, ryb - i picia (przynajmniej dwie szklanki wody dziennie), ale nigdy nie piję niczego, boję się, że moje nogi pójdą źle. Jednak dzisiaj, poniedziałek dwunasty w kwietniu 2004 roku, przed wizytą u lekarza, wypiłam tyle wody, ile mogłem, aby waga lekarz pokazał postać bardziej. Dziecięca sztuczka, iluzoryczne kłamstwo. Nienawidzę tego człowieka, który powiedział mi z ironią, jak pięcioletnie dziecko:

"Jeśli mademoiselle chce mnie znowu odwiedzić, to mi się spodoba." Mam nadzieję, że przy następnej wizycie przybierze na wadze i spróbuje zjeść w ilościach niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania organizmu.

Następne spotkanie za dwa i pół miesiąca. To wszystko, cześć, to koniec. Muszę zważyć całe jedzenie i spalić kalorie dla przyjemności wszystkich wokół mnie. A kto robi cokolwiek dla mojej przyjemności? Kto mnie słucha? Dlaczego uniemożliwiają mi utratę wagi tak, jak chcę, tak jak popełniam zbrodnię? Wsadzili mnie w kąt! Jestem złą dziewczyną, która robi to, co jest w mojej głowie! Dziewczyna, która bez szacunku rozmawia z matką!

To dziwne, myślałem, że po szpitalu moi rodzice zrobią mi przerwę. Czekałem na komentarze dotyczące mojego zachowania u lekarza, ale są one czułe ze mną jak nigdy dotąd.

- Mój Juju, pomożemy ci. Pokonamy tę chorobę razem z tobą.

Wszystko razem ze mną? Mówią, że mój powrót do zdrowia zaczyna się i nie czuję się źle.

Nie odpowiadam, płaczę. U mnie, ledwie łzy płyną gradem, a ja używam odrobiny matczynej czułości, dla mnie, więc jest mocna i przez długi czas nie wystarczała. Moja matka kocha swoje dzieci, ale jest skąpa na pocałunki, których potrzebuję w nieograniczonych ilościach. Często mnie odpycha, nazywa mnie czepliwym... Taki temperament, czułość nie jest jej główną zaletą. A teraz ona obejmuje mnie i pociesza, a ja cieszę się rzadkim szczęściem.

Wygląda na to, że cała rodzina zdecydowała, że ​​szok wywołany nieoczekiwaną konsultacją powróci mnie do systemu, innymi słowy, na bezpośrednią drogę do rodzinnych posiłków.

Pogodzili się z ideą "choroby". Biedna Justine jest chora, lekarz to potwierdził, musimy jej pomóc odzyskać zdrowie.

Co do mnie, słyszałem definicję tak zwanej choroby, ale tylko. Nadal się z nim nie zgadzam. Wieczorem jem prawidłowo, bo czuję się zmotywowany, jak się czujesz zmotywowany, zaczynasz dietę. Być może, aby złagodzić napięcia, dać przyjemność krewnym, aby zostawili mnie w spokoju. Ale następnego ranka wszystko zaczyna się od nowa, znowu nic nie jem. Nawet nie ważę się po wczorajszym obiedzie - tak bardzo się boję, że przytyłem. We wtorek jestem przekonany, że moja waga się nie zmieniła. Postać powinna mnie uspokoić, ale zamiast tego denerwuje mnie. Zgodnie z moim programem, ta sama waga jak dzień wcześniej jest niedopuszczalna, muszę stracić co najmniej dwieście gramów dziennie.

I nie było jedzenia rano, jem jogurt na obiad i nieco więcej - w godzinach wieczornych z powodu obecności matki. I nic... Nie tracę ani jednego grama. I zdarzyło mi się stracić kilogram przez czterdzieści osiem godzin. Wcześniej, podczas „Miss olidu” Nie jestem zaangażowany w sport, ale teraz, oprócz diety, ja decyduję, aby zapisać się do klubu tanecznego i po prostu puścić w tańcu współczesnym.

Jest to kuracyjny kurs, który jednocześnie promuje utratę wagi i przyjemność.

Uwielbiam tańczyć, czuję się świetnie podczas tańca, nawet jeśli ważę więcej niż moje obecne pięćdziesiąt osiem kilogramów. Jestem prawie pewien, że teraz zrzucę ten cholerny kilogram.

Dietę rozpocząłem w połowie listopada, ważąc siedemdziesiąt sześć kilogramów. Za dwa tygodnie nie myślałem o niczym, oprócz mojego wyglądu. Pamiętam spotkanie klubu rowerowego mojego ojca. Byłem w nowych dżinsach i wydawało mi się, że jestem za gruby. Tuż przed mną stały ciasta, nie dotykałem ich. Przez dwa tygodnie straciłem cztery kilogramy. Potem kolejne cztery kilo w ciągu najbliższych dwóch tygodni. Z dumą ogłosiłem to moim rodzicom: sześćdziesiąt osiem kilogramów! Aż do tego momentu nikt mi nie przeszkadzał w zawartości mojego talerza. Dieta była w porządku. W kwietniu ważyłem już pięćdziesiąt osiem kilogramów. Dla mojego rozwoju było prawie nienaganne... Ale tylko prawie.

Dwa i pół miesiąca po mojej pierwszej wizycie u profesora osiągnąłem pięćdziesiąt cztery kilogramy i wpadłem w panikę. Jestem z siebie zadowolony, osiągnąłem to, co chciałem, ale nagle mam okropną myśl: "A jeśli nie mogę przestać?" - i natychmiast ją odwiozę. Chcę ważyć pięćdziesiąt kilogramów, a ja osiągnę tę wagę!

Za każdym razem, gdy idę do szpitala, płaczę. Nie rozumiem mojego szczęścia: moi rodzice znaleźli dla mnie bardzo znanego profesora z Paryża. Ale dla mnie to piekło. Profesor prowokuje mnie i dręczy:

"Jaka brzydka jesteś, Justine, przekonaj się sama: skóra i kości". To okropne. Tylko żywy szkielet. Myślisz, że będziesz tak długo? Uważaj, na zewnątrz jest wietrznie, zabierze cię...

Traktuje mnie jak nieostrożnego ucznia, który nie jest w stanie słuchać i rozumieć. Nie odpowiadam na nic, ale martwię się o siebie: "Nienawidzę cię! Nie prosiłem cię o nic. Nie kochasz mnie, ale sam cię nie kocham! "Ach, gdybym miał siłę krzyczeć, głośno buntować się! Ale Justine jest trochę posłuszną dziewczyną, ona nie odważy się spierać. A walka pozostaje wewnętrzna. Tylko łzy płyną w znaku milczącego protestu.

Ale wychodząc od lekarza, chcę coś zrobić. Ale co? Czy jest tam? Nie mogę tego zrobić. Lekarz mówi, że wydostanie się z sytuacji jest skalą: ważenie i ważenie żywności przez cały czas, aby upewnić się, że "dawka" jest taka, jaka powinna być. Ważę kiełbasę. Ona mnie denerwuje, ta rzecz jest tłusta. Jest ciężki, kiełbasa. I już wkrótce nic nie ważę. Tylko ważę siebie. Zawsze boję się ważyć więcej niż dzień wcześniej.

A on, ta osoba, z którą walczę, chce tego właśnie. On chce, że dzień po dniu stopniowo pływam z tłuszczem. Nie wydaje mi się chuda, ale normalna. Myślę, że stało się pięknym kwiatem, nie mam już trądziku, zniknęły wraz z kilogramami! Jestem chudy, wysoki, nie mam grama tłuszczu. Ale z jakiegoś powodu, zamiast skakać z radości, umieram z udręki. Przy okazji wygrałem zakład. Rodzice nie wierzyli, że ich gruby Justine dotrzyma słowa.

Wcześniej, podobnie jak wszystkie dziewczęta, interesowały mnie ubrania, zwłaszcza w okresie 60 kilogramów, kiedy czułem się tak dobrze. Teraz wygląd nie ma dla mnie znaczenia. I dlaczego kupujesz teraz ubrania, kiedy tracę wagę? Lepiej poczekać, aż masa się ustabilizuje.

Od pewnego czasu nakładam luźne rzeczy, aby ukryć swoją figurę - przedmiot komentarzy lub dezaprobaty. Szerokie swetry, szerokie spodnie... Tak, niczego nie chcę. Włóż do mnie torbę ziemniaków, nie będę się sprzeciwiał. To, czego chcę, to kontrolować moje ciało raz na zawsze. Ale jednocześnie odczuwam udrękę, poczucie winy. Jestem winny, że inni cierpią, płaczą i kłócą się.

Wcześniej zawsze byłam wzorową dziewczyną, pierwszą we wszystkim, zarówno w domu, jak iw szkole, dla rodziców i dziadków, dziewczyny, która odnosi sukcesy. Ale tak nie jest. Natknąłem się na jedzenie. Wtedy już myślałem, że ta choroba może być sposobem, aby pokazać, że nie jestem perfekcyjna - ja, pracowity, pierwszy w klasie, wykształcony, piękna mała kochanka, gotowanie pod prysznicem, dziewczyna, gotowa na jakiekolwiek ofiary.

Bardzo pomagam mojej matce. Siedzę z moją młodszą siostrą, która często mówi, że jestem dla niej drugą jej matką. Jeszcze przed narodzinami małej Jeanne, gdy moja mama pracowała w ciągu dnia, zostałam w domu z moją siostrą środkową. Patrzyliśmy na siebie. Podobało mi się poczucie odpowiedzialności, lubiłem siedzieć cicho w domu i do pewnego stopnia odgrywać rolę kochanki. I nadal to robię. Sprzątam, gotuję, ostrożnie odrabiam pracę domową, czasami kopiuję dwa razy. Położyłem Jeanne do łóżka. Jestem bardzo, bardzo uważny na to, co inni jedzą, jakby jedzą "dla mnie", zamiast mnie... Zmywa naczynia, wytrzepam naczynia, kładę naczynia. Każdy jest do tego przyzwyczajony i paradoks, ale byłem zirytowany, że wszyscy prosili mnie o zrobienie czegoś innego. Chciałem żyć moim życiem, chodzić po ulicy, spędzać czas z rówieśnikami, bawić się tak samo jak oni. Ale ja, w przeciwieństwie do innych nastolatków, nie pokazuję tego. Potrzebuję też rodziny, interesuje mnie to, co mówią i robią w naszym domu. Błagam moją matkę, żeby zabrała mnie do sklepu. Chcę zobaczyć, co ona kupuje. Mój ojciec czasami zarzuca mi to.

- Justine, pozwól mojej matce zadbać o siebie!

Wtedy nie zrozumiałem, że kontrolowałem swoją rodzinę na swój własny sposób, tak jak próbowałem kontrolować własne ciało. Zaczynając dietę, szczerze mówiąc sprowokowałem członków mojej rodziny. Kiedy powiedzieli mi: "Nie możesz znieść diety", pomyślałem: "Mogę znieść, mogę to znieść." Chciałem zaatakować, zostać napastnikiem. Rozpętałem jakąś wojnę domową, z której chciałem wyjść zwycięsko. Głupi wojownik, którego pole bitwy zostało ograniczone do stołu jadalnego, lodówki, półek kuchennych i działu supermarketów.

Rodzinne posiłki stały się prawdziwą udręką.

Patrzę na zegarek, drapię po karku, jestem zmęczony nudą. Zawsze wkładam te same urządzenia - jeden i ten sam widelec, ten sam nóż i małą łyżeczkę, z rączką o długości czterech centymetrów. Pomaga mi dziobać ryż, ziarno za ziarnem i lizać jogurt końcówką języka. Dzięki tej łyżce mogę jeść powoli, oszukując moich rodziców. Jeśli skończę przed wszystkimi innymi, dostanę dodatek i znowu zacznie się spór.

"Nic nie wziąłeś!"

"Daj mi swój talerz!"

- Nie, wszystko w porządku...

Poświęcam czas, żeby zrobić mój ostatni mały łyk. Tak, nie zniosę tego, jeśli moi rodzice będą nadal jeść, gdy skończę, bo jestem głodny, a kiedy zmuszają mnie, bym wziął więcej jedzenia, zmagam się z głodem.

"Weź mięso!" Potrzebujesz mięsa!

Odmawianie mięsa jest trudniejsze niż wszystko inne. Wybieram pół kromki chudej wieprzowiny lub piersi kurczaka lub pół fileta z ryby. Nigdy nie biorę całego kawałka. Nigdy nie jem tłuszczu. Ja i zobaczę, jak tłuszcz przylgnie do moich bioder - jest obrzydliwy. A ja przecież uwielbiam foie gras (gęsią wątrobę). Ale nie można mówić o tym, jak to jeść.

Powiedziano mi, że pacjenci z anoreksją nie lubią jeść. W moim przypadku nie jest to prawdą. Lubię jeść. W nocy marzę o jedzeniu, wszelkiego rodzaju jedzeniu! Po prostu samotny i niezrozumiany ogłosił strajk głodowy. We śnie widzę sklepy spożywcze: piekarnię, cukiernię, wizytówkę z kiełbasą, wózek z lodami. Widzę siebie w domu mojej babki, na kuchennym stole wznosi się jej biały tort z wina, pokryty kremem czekoladowo-orzechowym. Widzę taniec migdałów i mini-ciasteczek, które są podjadane podczas aperitifu, widzę, jak pracuję w kawiarni fast food i wracam do domu, zabierając ze sobą wszystko, co nie zostało sprzedane w ciągu jednego dnia. I nawet lody! Ponownie widzę siebie u mojej babci, która przygotowuje dla mnie swoje słynne danie - nerki na Maderze, czuję je, pamiętam ich zapach, zapach ich sosu. Wracam we śnie do Bretanii w naleśniku, gdzie jako wyjątek pozwoliłem sobie zjeść naleśnik z cebulą. Nawet tam napisałem menu na ulotce, aby nie zapomnieć przepisu. Proste sny Justine w Kraju Cudownych Kobiet. Jestem oszustem proxy. Jedna część mojego mózgu uwielbia jedzenie, a druga - nienawidzi jedzenia. Co powinienem zrobić? Byłoby świetnie zjeść i schudnąć!

Wrzesień i październik 2004 r. Szybko przemknęły po zwykłych zmartwieniach na początku godzin lekcyjnych. Zgodnie z harmonogramem mogę wrócić do domu we wtorki o jedenastej rano. Zamiast chodzić po mieście z kolegami z klasy lub pójść do dziewczyny, proszę, aby moja matka spotkała się ze mną tego dnia. Dla mnie jest źle na ulicy. W domu czuję się pewnie, mogę śledzić to, co się tam dzieje, co jedzą, co kupują. Być może jest to pragnienie pozostania trochę w dzieciństwie, aby zwolnić gwałtowny bieg życia. Zawsze martwię się myślą, że życie jest krótkie, że umrę pewnego dnia, i że nie zdając sobie z tego sprawy, straciłem dużo czasu. W Liceum, kiedy jestem sam, siadam na ławce w altance i płaczę. Chcę umrzeć cicho. W moim życiu nie było radości, jedzenie było jednym z nich, ale ja sam się tego pozbawiłem. Ponieważ już nie jem, moje życie nie będzie już miało przyjemności. Dlatego możesz umrzeć. Być może, aby połknąć tabletki i łatwo umrzeć? Nie, nie zrobię tego. To tylko przypadkowa ponura myśl, która odwiedziła mnie w smutku i samotności. Wszystko jest złe.

W nocy albo nie śpię, albo śpię bardzo niespokojnie. Czuję, jak niewygodnie moje kości opierają się o materac, tak samo jak biodra pod kocem. Położyłem się na boku, twarzą do ściany, i słyszę mruczenie w moim żołądku. Jestem głodny, ale nie czuję głodu. Po południu - trochę startej marchewki i jogurtu. Wieczorem - jogurt. Nie piję wody. Tylko przed przyjęciem do lekarza, na wagę. Mam wynędzniałą, wynędzniałą twarz. Moja klatka piersiowa przypominała dwie morele i zanim zostałem nazwany panną Lolo Ferrari. Czuję łaskotanie w dłoniach, krzywe skurcze. Każdej nocy, w tym samym czasie, o trzy godziny i pięćdziesiąt minut, jak za pomocą idiotycznego sygnału alarmowego, budzę się z napadów. Prawdopodobnie dzieje się tak dlatego, że uprawiam zbyt wiele sportu. W rzeczywistości konwulsje mówią o odwapnieniu, ale nie wiem, że to zjawisko w medycynie nazywa się "nadaktywnością fizyczną". Męczę się w szkole: dwadzieścia pięć minut biegu (i nic na obiad!). Wieczorem - "sprzątanie sportowe": bieganie 110 do całego domu z odkurzaczem, oświetlenie w łazience, niekończące się, fanatyczne rozwijanie wszystkiego w miejscach w twoim pokoju.

Z powodu tego przeciążenia czasami nie mogę stanąć na nogach. Praktycznie dochodzi do utraty przytomności, z którą nie potrafię sobie poradzić, choć walczę z całej siły. Któregoś dnia w recepcji okulisty wydarzyło się mdło, ledwo udało mi się upaść na krzesło. Innym razem naprawdę upada na ulicy w środku tłumu. Absolutna ciemność. Strażacy, zmartwieni ludzie. Opamiętam się w pokoju śledzącym kamerę i nie pamiętam nic poza tym, że rozmawiałem z kolegą z pracy mojej matki. Co za wstyd! Ludzie wokół mnie znają moją matkę. Dają mi kawałek cukru, który odmawiam, jestem wstrząśnięty, by wziąć go do ust, wciąż odmawiam. Zbyt dużo kalorii w cukrze! Nawet pod koniec mojej siły i na granicy świadomości, i tak utrzymuję się. Zgadzam się na szklankę wody, upokorzoną przez oczywiste: koledzy mojej matki wiedzą, że jestem "chory", podczas gdy ja sam jestem przekonany o czymś przeciwnym. Wygląda na to, że budzę litość dla wszystkich. Lubię, kiedy zwracają na mnie uwagę, ale tylko wtedy, gdy je podziwiam. I musieli mnie podziwiać, wszystkich tych ludzi, ponieważ mam siłę, by schudnąć, aby być kochanym!

"Jadłem dobrze w południe w jadalni." A wieczorem szczególnie tego nie chcę.

Wierzy mi lub woli wierzyć, aby nie pogarszać sytuacji, nie wiem. I okłamuję ją z tego samego powodu. Przez długi czas nic nie jadłem w stołówce. Od tego dnia poprosiłem matkę o wizytę u dietetyka.

"Nie," odpowiedziała mi.

Odpowiedź była, moim zdaniem, błędna:

"To zbyt drogie."

I nie opłacone przez ubezpieczenie medyczne.

Wtedy nawet nie zadałem pytania, ale dziś muszę przyznać: dietetyk nie wystarczyłby, potrzebowałem szpitala i lekarza, i musiałem natychmiast mnie tam zabrać. Ale wtedy pomyślałem: "W porządku. Jeśli to za drogo, po prostu zapłacisz za jadalnię! "

Od tego czasu moja płyta w jadalni jest pusta. Idę tam, bo moja nieobecność byłaby zauważalna, ale technika jest obliczana na najdrobniejsze szczegóły. Aby oszukać wroga, żywność powinna być starannie rozłożona, bardzo drobno posiekana i spłaszczona. Konieczne było, aby wydawało się, że na talerzu jest wystarczająco dużo jedzenia, podczas gdy w rzeczywistości jest go bardzo mało. I w końcu nie jem tej małej rzeczy, jakbym nie był już głodny. W domu oświadczam, że "jadłem dużo w porze lunchu". Od chęci dalszego odchudzania stałem się zawodowym kłamcą.

Niestety! Niedzielne lunche nadal pozostają niebezpieczne.

Mój ojciec jest zdruzgotany wydarzeniami. Nie wyraża żadnych uczuć. Z wyjątkiem tych chwil, kiedy płacze, ale zdarza się to rzadko. Ale on także przyłączył się do walki. Nawiasem mówiąc, byłem powodem sporów rodzinnych przed rozpoczęciem diety. Potem - bo zjadłem za dużo. Mój ojciec i matka mnie zaatakowali, kłóciliśmy się i wszystko skończyło się łzami. Na przykład chciałem zjeść ten sam stek co mój ojciec. Miał zaszczyt wybrać największy, ponieważ bardzo dużo trenował przed mistrzostwami w amatorskiej kolarstwie.

"Justine, ale nie ścigasz się!" Teraz jest odwrotnie.

"Nic nie jesz, pójdziesz do szpitala". Już przestałeś miesiączkować, zniknąłeś z piersi, nie jesteś już kobietą, jesteś płaski, okropny, jesz! I nikt nie prosi cię o zdanie!

Nie reaguję spokojnie.

"Do diabła, odpowiedz mi, powiedz mi, czy coś jest nie tak!"

Nie rozumieją i oboje zaczynają się denerwować.

"Chcesz mnie skarcić?" Przysięgnij, po prostu to powiedz!

A niedzielny obiad kończy się łzami. Nawet mała Jeanne płacze, ponieważ widzi łzy jej siostry Clotilde, jej siostry Justine, jej ojca i matki. Boi się mnie, bo zawsze płaczę bez powodu. I płaczę, bo nie chcę już żyć. A łzy, jako sposób komunikowania się z bliskimi, są bardzo męczące.

Słyszałem, jak dyskutowano o możliwości wystawienia mnie na antydepresanty, ale moi rodzice wciąż są przeciwko, boją się, że zostanę zależny. Uważają, że jest to trudny zabieg, który doprowadzi mnie do sztucznego dobrego samopoczucia i nie będę już tą samą Justyną, którą znają.

Ale co Justine? Ten, który miałem przed dwunastym rokiem życia? Przed śmiercią prababki? Przed narodzinami Jeanne? Wesoły i szczęśliwy, czasami cierpiący na bulimię, zbyt gruby, ale dumny, tak dumny z powodu swojego taty, finalisty niedzielnego wyścigu kwalifikacyjnego. Jak żałuję tych zwycięskich niedziel! W dniu, w którym Papież ogłosił: "Mam trzydzieści osiem lat, jestem już za stary na wszystko, rzucam kolarstwo! Teraz poświęcę się dodatkowej nauce programowania ". A niebo chwały wyścigowej uderzyło mnie w głowę. Niedziele skończyły się, nie ma już kierowcy, któremu przyklasnąłem. Byłem z nim zawsze, byłem szczęśliwy, mogąc mu pomóc, zrobić coś dla klubu. Byłem tak urażony, kiedy opuścił rower, że od tego czasu nie mogę go nawet pocałować.

A on próbuje mnie zrozumieć, robi wysiłek.

- Mów! Powiedz mi wreszcie, o co chodzi!

Ach, gdybym wiedział... Może dlatego, że zrezygnował ze sportu, zacząłem moją osobistą konkurencję? Aby mógł zrozumieć, jaki jestem zły. Ale ten ojciec dał mi czułość, którą powinna dać moja matka.

Wraca wieczorem i daje mi policzek na pocałunek, ale nie chcę go pocałować. Po pierwsze, jestem już duży, a po drugie rozczarował mnie. Tym gorzej dla niego. Teraz mówię mu "Cześć" i wyciągnij rękę: to niedorzeczne.

Nie wiem, jak przestać się do niego oburzać. Wtedy nie byłem w stanie myśleć jasno i przekonać się, że papież w trzydziestu ośmiu lat miał prawo zrezygnować z udziału w konkursie, miał do tego prawo informatykę ponownie, aby nadrobić zaległości. Nie zrozumiałem, że nie tylko jego prawo, ale także jego obowiązek myśleć o innej przyszłości zawodowej, aby zaspokoić potrzeby rodziny. I nienawidzę go za to. Nienawidzę niedziel, podczas której nic się nie dzieje - nie ma spotkań, wyścigów, zwycięstw, radości, wielkich steków jak papież. Był tylko tata, który przychodzi późno, ciężko pracuje, je obiad sam, aw niedzielę krzyczy na mnie przy stole. Kocham go, podziwiam go, ale nie mogę okazywać uczuć. Wiem, że mnie też kocha. Czasami mówi, że "bardziej mnie lubił" wcześniej. On chce zrozumieć, ale ja nie chcę mu pomóc. Kocham mojego ojca i już nie chcę go kochać. Byłem zagubiony w moich paradoksach, gdy moja matka zatraciła się w moich rytuałach, które wydaje się nie do zniesienia.

"Przestań patrzeć na zegarek, Justine!" Przestańcie czyścić naczynia, ona będzie czekać. To tylko szał!

Nie mogę się doczekać. Zbyt dużo czasu jest stracone, zbyt wiele życia marnuje się, zbyt blisko śmierci. Muszę zniszczyć kurz i bałagan, jak mam zniszczyć kalorie. Szczotkuję zęby dziesięć razy dziennie, aby usunąć nawet małe cząsteczki kalorii z ust, nawet po łyku herbaty. Nie żuję więcej gumy do żucia: dwie kalorie to za dużo.

Mam obsesję na punkcie pragnienia porządku. Wszystko musi leżeć na swoim miejscu. Mała siostra nie ma prawa wejść do mojego pokoju ze swoimi zabawkami. Usuwam nawet najmniejsze ślady pyłu w odkurzaczu. Wstawiam jogurty do lodówki. Powinny stać w kategoriach. Desery z kremem też. I pudełka z ciastami na półkach, chociaż mnie nie dotyczą. Układam je i je liczę.

Uważnie monitoruję to, co jedzą rodzice. Chcę, żeby jadły coraz więcej. Jeśli moja mama pójdzie do pracy w południe, nie jem, gotuję coś dla niej lub dam jej małą torbę ciast. Rano patrzę, aby młodsza siostra dobrze jadła śniadanie.

Miłość do porządku i gorliwości, dążenie do doskonałości - te cechy zawsze były moje. A do tego czasu nikt nie wyrzucał mi za metodyczność. Sprawdzam rzeczy w aktówce, liczę zeszyty, starannie przepisuję pracę domową, aby przekazać je w idealny sposób. Potrzebuję stałych punktów wsparcia, muszę mieć pewność wszystkiego. Kocham fantazji biżuterię, zwłaszcza kolczyków, co dwie minuty Jestem przekonany, że wszyscy moi „klejnoty” na miejscu: pierścionki, bransoletki, kolczyki. Zaczynam liczyć od góry: raz - lewy kolczyk, dwa - prawy, trzy - pierścionek, cztery - drugi, pięć - bransoletka. Wszystko jest na swoim miejscu. Moja przyjaciółka Julie jest zirytowana.

- Tak, przestań, ile razy dzisiaj liczyłeś kolczyki i wszystko inne?

Boję się utraty czegoś. Brakujący kolczyk za trzy euro to katastrofa. Wybuchnąłem łzami. Latem na morzu ciągle ich traciłem. Za każdym razem, gdy słyszałam: "Nie trzeba było w nich pływać".

Dostałem pierścionek z prawdziwym diamentem i też go straciłem. Byłem bardzo zdenerwowany. Nie pamiętam, czy mnie zbesztali, czy nie, ale zawsze obawiam się potępienia moich rodziców. Czuję, że jestem winien dług. Oni, o ile pozwalają na to środki, są dla mnie hojni, ale zawsze przypominają mi, że jest to "kosztowne".

- Nie dajesz sobie raportu, ale pieniądze nie spadają z nieba. Trzy tygodnie temu kupiłem ci siedzenie z dwiema piosenkami, a wczoraj, co ci dali? Ring, prawda? I czasopismo.

Rodzice nauczyli mnie szanować pieniądze, a zwłaszcza bać się długów. Myślę, że zawsze słyszę, jak mój ojciec mówi:

- Nigdy nie masz żadnych długów. Pożyczasz lub bierzesz, to na pewno przyniesie kłopoty. Nikt nie powinien być zobowiązany do ratowania czegokolwiek.

I tutaj oszczędzam. Mam piętnaście lat, każdego tygodnia dostaję dziesięć euro na kieszonkowe. I staram się nie wydawać ani jednego euro. W moim dziale księgowości debet powinien zawsze wynosić zero. Oszczędzam na przyszłość. Powtarzam sobie: "Konieczne jest, abyś miał pieniądze. Bądź ekonomiczny, posłuchaj swojego ojca i matki. Jeśli chcesz mieć mieszkanie pewnego dnia, samochód, jeśli chcesz zapłacić za kursy jazdy, musisz zacząć oszczędzać. "

Okres fizycznego wyczerpania i drakońskiej gospodarki trwał półtora roku. A potem była katastrofa.